Kejt
Adres
Zarejestrowany
Ostatnio zalogowany
16.07.2010
Teraz
online
Profil oglądano
Ulubiony kolor
Ulubiony film
Pulp Fiction, Przerwana Lekcja Muzyki, Amelia, Pianista, Czekolada, Milczenie Owiec, Hooligans, Troja, Brokeback Mountain, Prestiż, Osada, Chicago, Był Sobie Chłopiec, Finding Neverland, Seven, Sin City, Love Actually, Bękarty Wojny
Ulubiony serial
Ulubiony aktor
Hugh Jackman, Jake Gyllenhaal, Heath Ledger, Hugh Grant, Audrey Tatou, Adrien Brody, Jude Law, Renee Zelweger, Colin Farrell, George Clooney, Joaquin Phoenix, Catherine Zeta-jones, Rose Byrne, Bryce Dallas Howard
Słucham
The Kooks, Nosowska, Janis Joplin, Feist, Lykke Li, Babyshambles, Damien Rice, Pete Doherty, Vampire Weekend, Chopin, Phoenix, Warpaint, Old Crow Medicine Show, Gustavo Santaollala
Ulubiony pisarz
Llosa, Rowling, Salinger, Poświatowska, Cortazar, Palahniuk, Harris, Suskind, Eric Emanuel Schmitt, Faber, Exupery
Ulubiona książka
Oskar I Pani Róża, Dziewczynka W Czerwonym Płaszczyku, Milczenie Owiec, Ojciec Chrzestny, Tektonika Uczuć, Hobbit, Zło, Dziecko Noego, Bar Dobrych Ludzi
Lubię
Noc, Deszcz, Brytyjski Akcent, Burzę, Mazury, Piątkowe Wieczory
Nie lubię
Zainteresowania
Narzędzia
Motto
To nie przypadek, że książki otwierają się jak drzwi
O mnie
Komentarze
Irys
Jeśli masz ochotę to zapraszam na nowy epizod na http://wilczy-apetyt.mylog.pl
S.
Ja wiem, przepraszam, ale jakoś nie potrafię się ogarnąć. Musze skończyć ten cholerny rozdział. Albo, tak na dobrą sprawę - porządnie go zacząć.
venalmuse
Absolutnie nie O_o Ja wręcz od samego początku byłam cholernie ciekawa jak to opiszesz i szczerze powiedziawszy bardzo czekam na to wprowadzenie w jego świat. Żadnych uszczerbków.
venalmuse
Samochodem, co oznacza 3 dni wyczerpującego nicnierobienia na 30 cm wolnego miejsca + rozpychająca się siostra. Bosko.
Nie mogę przeżyć,że nie będzie mnie na premierze!
venalmuse
To największe marnotrawstwo czasu i weny jakie widział świat. PISZ!
venalmuse
Sugarmana uwielbiam, ale osobiście przez długi czas nie mogłam znieść morbidowskiej Victorii. A Draco...nie dziwię się. Kto by za nim nie tęskniŁ?
venalmuse
Hahaha, chciałam wygooglować Twoje OCMS, ale przez przypadek poprzestawiałam literki i wyświetliła mi się strona Ośrodka Centralnego Szkolenia Maszynistów ;D Zdolna Retia, zdolna...
No jasne, PISZ! Jak wrócę to oczekuję pięknego rozdziału na Mistakenly, a najlepiej dwóch ;D Tak cholernie stęskniłam się za Gilly i Jacobem, że nawet sobie nie wyobrażasz. Przez twoje opowiadanie "TEAM JACOB" nabiera zupełnie nowego znaczenia ;D
I w sumie nie rozumiem fenomenu tak małej liczby komentarzy na Twojej Sub Rosie O_O Może zacznij spamować xD
venalmuse
Szczerze powiedziawszy bardziej martwię się faktem czy ludzie będą jeszcze chcieli czytać coś mojego. Mam niestety pewną irytującą tendencję wpadania w schematy i małe obsesje, w rezultacie mogłabym czytać i pisać na wiele sposobów o jednym i tym samym (patrz Draco/Ginny) przez naprawdę długi czas. Dokładnie tak samo mam z filmami - jak już znajdę coś co przypadnie mi do gustu, mogę to męczyć aż nauczę się na pamięć dialogów i wszystkich piosenek z soundtracku. Jak przechodziłam etap szału na "Spacer po Linie", moja mama prawie wyrzuciła mnie z domu przez moje nagłe uwielbienie do country i Johnny'ego Casha ;D Ale nieważne, coś się wymyśli. Taką mam przynajmniej nadzieję.
Dzięki Bogu, bo już zaczynałam się bać że życie mi przeciekło przez palce o_O W takim razie tej pierwotnej wersji Tamsin nie pamiętam niestety, ale le Rideau przypominam sobie co raz wyraźniej. Chociaż bardziej pamiętam tę chorobliwą ochotę żeby z wściekłości rozwalić monitor. Przyznaję bez bicia, jestem typem zazdrośnika, szczególnie jeśli idzie o pisanie.
A jeśli chodzi o M i SR, wierzę w Ciebie. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi że w którymkolwiek z moich opowiadań dojdę kiedyś do XV rozdziału, machnęłabym ręką albo roześmiała mu się w twarz. Ale wystarczyła odrobina samozaparcia i to, że ludziom naprawdę podobało się co pisałam i w rezultacie dotarłam tu gdzie jestem. Tobie też się to uda, na 100%.
venalmuse
Nie zapominajmy, że to było prawie cztery lata temu (na pewno? jezu, jak ten czas zapierdala o_O) i byłam wtedy gorącą 14. Teraz trochę się zmieniłam, chociaż happy endy uwielbiam do tej pory. Wychodząc z pesymistycznego założenia że w prawdziwym świecie się nie zdarzają, potrzebuję ich chociaż na papierze (może nie aż takie słodkie jak rowlingowski epilog, ale jednak). Z drugiej strony, Morbid też pewnie nie zakończy się specjalnie sielankowo, chyba że w ostatniej chwili zmięknie mi serce.
Ty wiesz, że ja bez zastanowienia pochłonę wszystko co Twoje, więc na Tamsin lub inne HP czekam z niecierpliwością.
Nie wiem czy jest czego żałować, bo z żadnego z tamtych opowiadań nie jestem nawet w połowie tak dumna jak z moim potterowskich pseudo-dziełek. Przynajmniej je mam nadzieję doprowadzić do końca, chociaż jednocześnie im bliżej epilogu tym bardziej mi nieswojo. Nie mam zielonego pojęcia co będę pisać potem.
venalmuse
Szczerze powiedziawszy ja desperacko potrzebuję happy endów, więc nie zagłębiałam się dalej w tamtą historię. I pamiętam że byłam cholernie zazdrosna o Twojego Malfoya, aż mnie skręcało.
Ja kocham HP całym sercem i szczerze powiedziawszy pisanie fanficków zawsze przynosiło mi kupę radości. Boję się tylko, że po Morbidzie i Collision nie będę w stanie wymyślić niczego dobrego. Mam wrażenie że nie stać mnie na żadną innowację, a ludzie nie będą chcieli znowu słuchać tych samych historii.
Kiedyś, jeszcze za czasów starego myloga miałam od cholery opowiadań non-HP, ale raczej nie dożywały dalej niż do 2 rozdziału.
venalmuse
Oo, a co to za pomysł?
Swoją drogą przypomniało mi się, że nie odpisałam ci na Twój komentarz - jeżeli chodzi o Tamsin to wydaje mi się że coś kojarzę. Z tego co pamiętam rozpoczynało się na cmentarzu, tak?
Ja właśnie mam cholerny problem z wymyślaniem nowych opowiadań, szczególnie jeśli idzie o non-HP. Bo fanfickami to ja mogę sypać jak z rękawa, ale co raz częściej się zastanawiam nad zmianą repertuaru. (Chociaż...co to za życie bez Draco?
)
venalmuse
Nie pieprzę, nadal uważam że wiele mu brakuje. Zwłaszcza ostatnio.
Właśnie ostatnio dotarło do mnie, że zarówno Morbid jak i Collision dużymi krokami zbliżają się do końca. I co ja zrobię potem? Na co będę narzekać? O czym marudzić? Strasznie szybko mi to zleciało.
venalmuse
Hahaha, przez przypadek właśnie sama skomentowałam sobie profil.
Taki mam plan, w końcu pewnie i tak trochę się tam wynudzę. Ale mam tyle wątpliwości co do tego opowiadania, boję się że zrąbie je już do końca.
venalmuse
widziałam, widziałam, całkiem fajna!
Ja mam ochotę zabrać się za Morbida, ale w sumie miałam się pakować. Kusi kusi, tym bardziej że ostatnio ostatecznie go rozplanowałam.
venalmuse
To pojedziemy razem, zacumujemy w mieszkaniu moich dziadków i będziemy wieść rozpustne życie sprzedawcy z warzywniaka
venalmuse
A przy okazji fizyki, słyszałam że jednak rozszerzenie jest prostsze niż podstawa. O ile w tej pierwszej masz do rozwiązania po prostu kilka zadań, na poziomie podstawowym jest dużo teorii i gdybania. Koszmar. Ale w Warszawie są chyba dwie uczelnie medyczne, może ta druga...?
Ja kocham południe, zawsze chciałam pojechać do Toskanii! Tymczasem póki co raczę się corocznymi wyprawami do Grecji - teoretycznie dawno powinno mi się znudzić, ale zawsze odkrywam tam coś nowego. Kocham nawet te cuchnące Ateny, które ponoć są jedną z najbrzydszych stolic Europy. Cóż, może nie jestem wymagająca ;D
venalmuse
No niestety! Fizyka to koszmar niepojęty O_O (co my robimy na mat-fizach?
)
No coś tam mówię, niespecjalnie płynnie ale dogadać się dogadam ;D Dużo rozumiem, ale mam barierę żeby zacząć odpowiadać. Zawsze mam wrażenie że ktoś mnie wyśmieje.
Mogę ci zdradzić nawet całą pulę imion mojej najbliższej rodziny: mama Athina, babcia Maria (no greckie jak cholera ;D), dziadek Asterios, wujek Dimitris.
venalmuse
No widzisz. Tylko ty wydajesz mi się pasjonatką, ja jestem typem lenia i chodzącym niezorganizowaniem. Niby chodzę na te wszystkie zajęcia, korepetycje, uczę się jak mogę, ale najczęściej nie widzę efektu. Naprawdę czarno czarno to widzę.
Mnie ciągnie do Warszawy, bo mam tam kuzyna i w sumie to zawsze jakieś oparcie. Poznań wydaje mi się nudny, ale nie biorą fizyki, a Kraków...różne rzeczy słyszałam.
Mama jest greczynką-greczynką, z greckim imieniem i nazwiskiem ;D No i siłą rzeczy ja jestem małym mieszańcem, ale brzmię całkowicie polsko (: W sumie jestem dumna z takich korzeni, zawsze to jakaś odmiana ;D
